Najnowsze badania wykazały, że sama zmiana tempa chodzenia może znacząco poprawić zdrowie serca.
Większość z nas zna kogoś, kto chodzi z prędkością światła, a próba dotrzymania mu kroku może być wyczerpująca. Jednak według nowych badań, ten szybki spacerowicz może w rzeczywistości robić swojemu sercu ogromną przysługę.
Badanie opublikowane w czasopiśmie Heart wykazało, że szybszy spacer wiąże się z niższym ryzykiem wystąpienia kilku zaburzeń rytmu serca, w szczególności migotania przedsionków, bradyarytmii i arytmii komorowych.
Migotanie przedsionków to nieregularne bicie serca, które rozpoczyna się w górnych komorach serca i często prowadzi do takich objawów jak zmęczenie, kołatanie serca, duszność i zawroty głowy. Bradyarytmie to nietypowo wolne tętno, zazwyczaj poniżej 60 uderzeń na minutę, natomiast arytmie komorowe pochodzą z dolnych komór serca i mogą powodować niebezpiecznie szybkie bicie serca.
Badanie wykazało, że osoby, które chodziły szybkim krokiem, rzadziej cierpiały na zaburzenia rytmu.
Badanie wykazało, że osoby, które chodziły szybkim krokiem, rzadziej cierpiały na zaburzenia rytmu.
Dr Jill Pell z Uniwersytetu w Glasgow, główna autorka badania, podkreśliła, że spacery to prosty i dostępny sposób na poprawę zdrowia serca. „Spacerowanie jest bezpłatne i nie wymaga karnetu na siłownię ani sprzętu. Wystarczy wyjść na zewnątrz i ruszyć się” – powiedziała CNN. „Chociaż istnieją metody leczenia zaburzeń rytmu serca, o wiele lepiej jest im zapobiegać, zanim się pojawią”.
Aby dojść do tych wniosków, naukowcy przeanalizowali dane uczestników badania UK Biobank, które rozpoczęło się na początku XXI wieku. Uczestnicy podali swoje typowe tempo chodu – wolne, średnie lub szybkie.
Wyniki pokazały, że około 6,5% osób chodziło powoli, 53% w średnim tempie, a 41% w szybkim. Osoby chodzące w średnim tempie miały o 35% niższe ryzyko wystąpienia zaburzeń rytmu serca, podczas gdy u osób chodzących energicznie ryzyko to zmniejszyło się o 43%.
Dane uzyskane w podgrupie liczącej prawie 82 000 uczestników, którzy nosili monitory aktywności, wykazały, że spacer trwający zaledwie 5–15 minut dziennie w umiarkowanym tempie (około 3–4 mil na godzinę) wystarczy, aby znacząco zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia zaburzeń rytmu serca.
Co ciekawe, pozytywne efekty były najbardziej zauważalne u uczestników poniżej 60. roku życia, zwłaszcza u kobiet.
Dr Pell wyjaśnił, że jest to istotne, ponieważ chociaż kobiety generalnie rzadziej niż mężczyźni zapadają na migotanie przedsionków, to w przypadku jego wystąpienia ryzyko zawału serca i udaru mózgu jest u nich większe.
Zauważyła pewne ograniczenia w badaniu, w szczególności fakt, że osoby z niezdiagnozowanymi problemami zdrowotnymi mogą naturalnie chodzić wolniej. Naukowcy podjęli jednak kroki w celu zminimalizowania tego ryzyka, włączając do badania wyłącznie uczestników, którzy na początku badania nie mieli chorób układu krążenia.
Mimo to dr Pell uważa, że potrzebne są dalsze badania, aby potwierdzić te ustalenia. „Teraz potrzebujemy badania interwencyjnego – w którym osoby chodzące powoli będą zachęcane do zwiększenia tempa – aby sprawdzić, czy te zmiany się potwierdzą” – powiedziała.